Prywatnie

Katarzyna Deberny
Żegluję od 8 roku życia. Nidy nie sądziłam, że ten sport określi moje życie na tak długo. Na początku była to tylko zabawa. I nawet, kiedy zaczęłam zdobywać medale, a dom zaczął zapełniać się pucharami, traktowałam żeglowanie jako świetne uzupełnienie moich zajęć. Choć treningi i wyjazdy zabierały cały mój czas wolny, to było fajnie. Byłam dobra, ale nie zawsze najlepsza. Cele, do których dążyłam, były zawsze naturalne. Tak, po prostu. Może inni od razu wiedzieli, że dla nich igrzyska są uwieńczeniem kariery, że medal jest ich marzeniem. Dla mnie to się stało.
Zawsze żeglowałam na jednoosobowych łódkach. Lubię w nich to, że trzeba umieć bym samym ze sobą. Nawet, kiedy Laser Radial nie był jeszcze klasą na igrzyska, już zdobywałam tytuły mistrzostw świata. W klasie Europa nie miałam większych sukcesów. Myślę, że nie chciałam wtedy, aby żeglowanie zajęło całe moje życie. Mniej trenowałam. Teraz świadomie mogę powiedzieć, że ten sport uprawiam dopiero od kilku lat. I żeglowanie jako sport zajmuje całe moje życie.
W sporcie to jest piękne, że medal można zdobyć na początku swojej kariery lub na końcu. Można zdobyć go nieoczekiwanie lub wręcz wyrwać go losowi. W sporcie niejako też to jest piękne, że się przegrywa i trzeba walczyć dalej. Pojechałam do Pekinu 2008. Reprezentowałam Polskę, co było i zawsze jest dla mnie największym honorem. Zajęłam 9 miejsce.
Podejmuję walkę o Londyn 2012. W sportowym świecie tylko igrzyska się liczą. Ale po drodze mam też mistrzostwa świata i Europy. A te regaty już w najbliższym czasie, o czym przeczytacie w "planie startów".
|